Brak napięcia mięśni

Moje biedne ciało było już naprawdę bardzo, ale to bardzo napięte. Tak, że zaczęłam odczuwać z tego faktu coś więcej, niż dyskomfort, ale prawdziwy ból. Wiedziałam, że muszę zgłosić się do specjalisty, jednak zostały mi do dokończenia dość spore projekty w pracy i naprawdę nie miałam wtedy czasu, by gdziekolwiek dodatkowo chodzić. Zaczęłam się zastanawiać nad czymś, co mogłoby wspomóc moje ciało w czasie mojego pracowania. Coś, co mogłoby używać albo siedząc albo leżąc, kiedy relaksuje się lub idę spać do łóżka. Byłoby cudownie, gdyby coś takiego istniało. 

Lecznicza poduszka pod nogi 

kliny ortopedyczne pod stopęA okazało się, że naprawdę istnieje. Coś, co w definicji swojej miało mi pomóc z bólami głownie nóg, ale i kręgosłupa, bo w końcu wiele rodzajów bólu jest ze sobą powiązanych, zwłaszcza tych, które związane są z napięciem ciała. Jeden mięsień jest tak naprawdę napięty przez to, że inny, gdzieś indziej w ciele, jest rozluźniony, a nie powinien. Dlatego gdy w grę wchodzą problemy z mięśniami, trzeba działać praktycznie na całe ciało. Te cuda, które miały działać na całe moje ciało, określane były jako kliny ortopedyczne pod stopę. Kliny takie miały za zadanie podnieść stopy w taki sposób, by wspomóc krążenie w nogach, a co za tym idzie, by dotlenić mięśnie i sprawić, że te nieco się samoistnie poluzują. Brzmiało bardzo dobrze, zważywszy na to, że ja już nie umiałam tak po prostu rozluźnić swoich mięśni. Nawet jeśli czułam napięcie i się na nim skupiałam, nie miałam pojęcia, w jaki sposób ten mięsień mogę zmusić do rozluźnienia się. Dlatego takie kliny bardzo mnie zainteresowały. Dodatkowym aspektem miało być to, że sama poduszka miała nie tworzyć dodatkowego nacisku na stopę. Nie wiedziałam początkowo, w jaki sposób miałaby to robić, w końcu będą na samą poduszkę naciskać z siłą tej równej grawitacji, jednak okazało się, że klin pod stopy pod wpływem emitowanego przez moje ciało, a właściwie przez stopy, ciepła, miał idealnie dokształcać się do kształtu moich stóp, przez co idealnie się z nimi zlewał. Miało to dawać efekt nóg, które same się unosił i jakby zawisły w powietrzu. Brzmiało dobrze. Nie pozostało mi nic innego, jak testowanie. 

Zakupiłam zatem mój pierwszy w życiu klin ortopedyczny pod stopy, w międzyczasie dowiadując się jeszcze, że mogę go z powodzeniem używać dosłownie w czasie snu lub po prostu leżenia, bo sprawi, że moja pozycja będzie bardziej prawidłowa, a moje całe ciało nie będzie takie napięte. Zachęcona tymi obietnicami zaczęłam więc swoje własne testowanie i efekty przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Naprawdę cudownie się leżało z klinem pod stopami i nie mogłam się nacieszyć tym świetnym rodzajem ulgi.