Wspólny czas na jodze

Sama nie wiem kiedy, ale moja córka z małej dziewczynki zrobiła się już prawdziwą nastolatką. Jak ostatnio obchodziliśmy jej szesnaste urodziny, to sama nie mogłam uwierzyć, że to już. Kiedy to się stało? Zaczęłam myśleć o tym, że ona lada moment pójdzie na studia, wyprowadzi się z naszego domu i będziemy spędzać dużo mniej czasu razem. Chciałam zrobić albo wymyślić coś co sprawi, że porobimy więcej rzeczy razem i będziemy więcej razem. 

Zabiorę ją za zajęcia jogi

zajęcia z jogi w PoznaniuBardzo długo zastanawiałam się nad tym, co mogę zaproponować córce, żeby ją to zainteresowało i żeby zechciała ze mną to porobić. Podpytywałam koleżanki z pracy czy może one mają jakiś pomysł, bądź czy one robią coś ciekawego ze swoimi córkami. Kilka z nich nawet podrzuciło mi parę pomysłów, ale średnio mi się to podobało, a co dopiero mojej córce. Moja przyjaciółka zaproponowała mi, abym zabrała ją na zajęcia z jogi w Poznaniu. Muszę przyznać, że bardzo mi się ten pomysł mnie dosyć zainteresował. Wróciłam do domu, to od razu zaczęłam czytać w internecie wszelkie informację, które dotyczą jogi. Dowiedziałam się, że ma na nas zbawienny wpływ zewnętrzny, jak i wewnętrzny. Ćwiczenia jogi bardzo nas rozciągają i sprawiają, że uczymy się utrzymywać prawidłową sylwetkę. Córka bardzo często się garbi, więc od razu o niej pomyślałam, że może nauczy ją to prawidłowej postawy. Dowiedziałam się, że joga reguluje ciśnienie krwi, a z tym akurat to ja mam problem, więc bardzo mnie ten temat zainteresował. Znalazłam jeszcze parę innych bardzo ciekawych faktów na temat tego rodzaju ćwiczeń i bardzo liczyłam na to, że córka się na to zgodzi, bo ja już bardzo chciałam tego spróbować. Znalazłam też bardzo fajne miejsce, w którym zajęcia prowadziła dziewczyna, która trenowała na całym świecie – Indie, Bali, Australia, Japonia, a i przy tym kilka państw europejskich. Miała ogromne doświadczenie zdobyte w różnych zakątkach świata, a przy tym ogromną motywację i zaangażowanie do pracy. Zajęcia odbywały się w dogodnym dla nas terminie, więc nic nie stało na przeszkodzie. 

Kiedy przedstawiłam moją propozycję córce, to widziałam, że bardzo jej się ten pomysł spodobał. Powiedziała, że sama już dużo wcześniej o tym myślała, więc cieszy się, że ja jej to zaproponowałam. Ja się denerwowałam, że córka odmówi, czy coś, a ona mnie tak pozytywnie zaskoczyła. Obie nie możemy się już doczekać naszych pierwszych, wspólnych zajęć i efektów, jakie będziemy po tym odczuwać. Kupiłyśmy sobie już nawet cały potrzebny sprzęt, więc byłyśmy już w pełni gotowe.